Przekaż darowiznę Podaruj 1% Dobrej Fabryce i produkuj z nami dobro!

Wieści z naszego szpitala w Ntamugendze

Co słychać w naszym szpitalu w Demokratycznej Republice Konga? Chorych i uchodźców przybywa, na włosku wisi wojna i kryzys humanitarny. Okoliczności skłaniające do tego, by się poddać i załamać, ale my dalej robimy swoje. Siostry od Aniołów i nasz dzielny personel cały czas pracują na najwyższych obrotach! Pomagamy wszystkim, którzy nas o to poproszą. Wśród ogromu trudnych sytuacji, wiele kończy się jak ta:

Christian i Kenzo, dwaj przyrodni bracia, pojawili się w naszym szpitalu późnym popołudniem 31 maja. Siedmioletni Kenzo kuśtykał, wspierając się na kiju i na ramieniu trzy lata starszego Christiana. Miał na udzie ogromną ranę, która okazała się zainfekowanym wrzodem. Chłopcu nie pomogła, a wręcz zaszkodziła wcześniejsza wizyta u lokalnego znachora. Siostra Agnieszka pierwszy dzień chłopaków w szpitalu opisuje tak:

Skąd się u nas wzięli? Kto ich przysłał? Trudno było cokolwiek ustalić. Brak dorosłych opiekunów nieco komplikował nam sytuację. U siedmiolatka szybko stwierdziliśmy malarię, ale gorączkę powodował też stan zapalny zmiany na udzie. Doktor John zaopatrzył ranę i podał chłopakowi antybiotyki. Wszczęłam śledztwo skąd nasi pacjenci się u nas w ogóle wzięli.

Okazało się, że mieszkają w Ntamugendze, w odległej dzielnicy. Mają wspólną matkę, ale różnych ojców. Ojciec Kenzo był żołnierzem, który kilka lat temu zginął w walkach z rebeliantami w Południowym Kivu. Matka związała się z innym żołnierzem i miała z nim kolejne dziecko. Zostawiła obu chłopaków pod opieką babci, po czym uciekła z partnerem, nie interesując się więcej potomstwem.

Co w takiej sytuacji może zrobić nasz ośrodek? Odszukaliśmy babcię, okazało się, że też choruje, więc wdrożyliśmy leczenie i zachęciliśmy, by dużo odpoczywała. My w tym czasie zajęliśmy się chłopakami. Dostali leki, posiłki, nowe ubrania. Po 10 dniach rana była już zabliźniona, chłopcy byli gotowi, żeby wrócić do domu. Pozostawało pytanie, gdzie jest ich dom i jaki on jest? Nikt nigdy na nich nie czekał... Jednocześnie chłopcom bardzo się u nas spodobało.

Czekacie na happy end? Tylko dzięki Wam, Drodzy Dobrofabrykanci, w takich sytuacjach jest on możliwy!!!

Zrobiliśmy zebranie z rodziną chłopców i ustaliliśmy, że zostaną u babci. By jednak skończyć z błąkaniem się po ulicach, chlopcy będą jednocześnie pod naszą opieką. Od września wysyłamy ich do szkoły. Już zaczęli się przygotowywać. Każde popołudnie spędzają z nauczycielem, który pomaga im wyrównać różnice programowe i przygotować do zajęć szkolnych. Jedzą u nas i po zajęciach wracają do babci.

Gdyby Christian i Kenzo nie przyszli do nas 31 maja, gdyby zwlekali jeszcze kilka dni lub tygodni, nogi młodszego chłopaka zapewne nie udałoby się uratować. W naszym szpitalu dostali pomoc, a teraz dużo szans na przyszłość. Jeszcze długo będziemy Wam opowiadali o tym, jak zmienia się ich historia. A zmienia się tylko dzięki Wam!

https://www.dobroczynne24.pl/t/category/zrob-cos-dobrego?filter%5Bplace%5D=kongo&filter%5Bcriterion%5D=

Partnerzy

Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki. Zamknij